Szok i skandal. W już i tak spapranym 2020 roku wyzwanie Rapha #Festive500 dopuszcza nabijanie kilometrów na trenażerach po nieistniejących drogach Wysp Salomona i Nowego Yorku wyrenderowanych przez Zwift. Na dodatek order dla osób, którym udało się zarejestrować 500km pomiędzy 24. a 31. grudnia, również jest przyznawany tylko w JPEGu, podczas gdy w poprzednich latach był wyhaftowany 100% bawełną i wysyłany do umęczonych i utaplanych błotem pośniegowym szczęśliwców bezpłatnie po całym świecie za pośrednictwem Poczty Jej Królewskiej Mości.

Niektórzy obrońcy prawdy i tradycji schodzą do podziemia, tworzą własne wyzwania. Ja też się nie zapisuję.

Jedynie słuszna – ponieważ najmojsza – koncepcja jest taka, że wyzwanie musi być wyzwaniem aby mogło być wyzwaniem nazwane. Niezbędnym elementem zabawy wydaje mi się jakieś tam prawdopodobieństwo porażki. Nie kręci mnie odhaczanie odznak przy okazji, skoro i tak to przejadę, albo dlatego że trzeba odhaczyć. Najpierw muszę sobie znaleźć (albo wymyślić i w to uwierzyć) w danym wyzwaniu coś wyjątkowego. Dlatego na nieodżałowanym Endomondo powstrzymywałem się, mimo drżącego palca, przed dołączaniem do rywalizacji w stylu „Przejedź 2019km w 2019 roku”. Natomiast ogromnie szanuję wszystkich, którzy dzięki stawianiu sobie celów pozornie na granicach i powyżej swojej miary oraz próbie ich realizacji mogą tę pozorną miarę przekraczać. Czas kiedy będę marzył o przejechaniu 2019km rocznie jednak nadejdzie. Szkoda Endomondo 🙁

Wyjątkowość niewyjątkowego i udział pomimo braku udziału w Rapha #Festive500 a.d. 2020 materializuję zatem w punktach jak następuje…

1. Żona gotowa na wszystko

Na początku twierdzi, że zimą, przez 8 dni pod rząd nie przejedzie więcej niż 70km na raz, ale gdy w siódmy dzień pod domem ma na liczniku 96 i pyta -Pojedziesz jeszcze ze mną do końca osiedla i z powrotem? jadę z uśmiechem, chociaż normalnie #niedokręcam, bo to dla dzieciaków 😉


2. Prawie na wszystko gotowy rower

Może być z Decathlonu, ale koniecznie z taką wygiętą kierownicą jak do robienia KOMów, Epic ride’ów i ultradystansów. Wszyscy, którzy spróbowali wiedzą, że taka kierownica pojedzie szybciej i dalej, nawet jeśli nie bardzo wiesz jak używać tej dolnej części i ani razu jej nie wykorzystasz. Żona – trochę potajemnie – czyta „Magazyn SZOSA” od pierwszego numeru, także przygotowanie teoretyczne co do jedynie słusznego kształtu kierownicy posiada.

Rower – trochę potajemnie – kupiłem miesiąc wcześniej za ciułane przez 4 lata punkty z programu myBenefit. Jeśli się nie przyjmie, to się sprzeda. Nie mogę sobie przypomnieć, który to już rower kupowany z tą myślą. Policzę jak zejdę do garażu 😉


3. Urlop

Ferie odwołane przez rząd, więc tej zimy łatwiej wydrzeć kilka dni, jeśli dotychczas co roku oszczędzało się je na wyjazd z „bąbelkami” na narty.


4. Atrakcyjne trasy

Codziennie w innym kierunku, żeby nie było od razu wiadomo co jest za zakrętem albo za górką – działa przeciwznudzeniowo. Nie za ruchliwe drogi, nowe miejsca, trochę bruku. Małżonka tak lubi bruk, że za każdym razem długo a niekiedy donośnie się nim delektuje – działa rozgrzewająco.


5. Odpoczynek w ładnym miejscu w połowie drogi

Jak do tego doszło – nie wiem, ale udało się 0 razy zajechać na stację benzynową i 0 razy do sklepu z zielonym płazem w logo.

Trzeciego dnia pod ratuszem w Oławie były jeszcze jakieś opory, ale czwartego – na przystanku w Zaprężynie wspólnie odtańczyliśmy nawet zorbę na rozgrzewkę. Magia Kocich Gór, albo „patrz pkt. 1”


6. Łaskawe Niebo

Nie padało przez jakieś 498km. Gdyby padało dłużej, to… tego się już nie dowiemy, więc można napisać, że też by się udało. W domu czekał gotowy do pomocy trenażer.

Wiało w twarz przez nie więcej niż połowę dystansu.

Temperatura średnia w okolicach 0 Celsjusza.


7. Okolicznościowe ciuchy mocy

Sprawdzona w bojach wodo i wiatroszczelna kurtka – pożyczka od męża dla podniesienia morale.

Skarpetki – wizytówka kolarza, miejsce na najbardziej bijące mocą hasła i symbole graficzne.


8. W domu codzienny zapas baterii do padów na 4h

Liczba padów powinna być nie mniejsza niż liczba dzieci przechowywanych w gospodarstwie domowym. Trzeba sobie pomnożyć i pododawać. Ze szkoły wiemy, że najpierw jest mnożenie a potem inne działania …czyli konsekwencje, choćby w postaci większej liczby potrzebnych w domu padów.


8 kroków i cel osiągnięty. Obiektywnie nic specjalnego, tak jak i całe nabijanie kilometrów dla budowania PR jakiejś firmy odzieżowej. Tak jak obiektywnie nie ma nic bardziej specjalnego w nabijaniu ich na szosie do Oławy w porównaniu z rolką w przedpokoju. Małżonka nie chciała podzielić się tutaj swoimi przemyśleniami. Twierdzi, że przecież nuda. Do powtórki się nie wyrywa. Na razie nie pytam, czy wystawiamy TRIBANa na sprzedaż, chociaż wiem, że kolor jej się nie podoba.

Brawa dla tej pani!

3 Comments

  1. A nie boisz się, że żona to przeczyta, i podchwyci pomysł sprzedaży Tribana jako wielce pomysłowy, a wtenczas trzeba będzie udowadniać, że zgodnie z teorią N+1 w miejsce sprzedanego rowera, natychmiast wyskoczą, ze studni potencjału, dwa nowe splątane z tamtym kwantowo, i wcale nie wiadomo czy w ładniejszych kolorach, nie wspominając o tym, że się to może już wszystko nie pomieścić w garażu, a przynajmniej jeśli paczeć nań z inercjalnego układu odniesiena?

    1. Kurczę, nie pomyślałem o tym. Teraz się boję. A jeszcze kazałem jej partycypować w loterii o Graila. Sam wiesz przecież, jak to wygląda 🤭

      1. Od Tribana do Graila droga krótka, acz wyboista (czyt. żwirowa). W każdym razie, życzę wszelkiej pomyślności (zabawna gra słów nawiązująca do „nie pomyślenia” haha).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.