Korboludek w delegacji

Korboludek w delegacji

Nie potrafię nigdzie pojechać normalnie. Ciągam ze sobą rower na letnie urlopy, zimowe ferie, Święta u rodziny, delegacje z pracy. Co tam, że rower. Ale te wszystkie klamoty…! Przy próbie łączenia wyjazdu cywilnego z rowerowym, ilość rzeczy do zabrania irracjonalnie się zwiększa. Tym bardziej irracjonalnie im krótsza eskapada. Na jednodniową delegację jedna para butów, skarpet, spodni? Jedna koszula czy kurtka? Nie…

Bez wychodzenia z domu, czyli everesting po raz który?

Bez wychodzenia z domu, czyli everesting po raz który?

Albo: Oszustwo do kwadratu, bo nie tylko wcale nie wjeżdżasz na Mount Everest, ale w ogóle nigdzie nie wjeżdżasz. Albo: Najbardziej dostępne rowerowe wytrzymałościowe wyzwanie na świecie, bo wstajesz z kanapy, wsiadasz na rower i wyruszasz na Mount Everest. Wirtualny everesting chciałem zaliczyć od ubiegłego roku. Głównym motywem była chęć sprawdzenia jak toto się ma do wyzwania w realnym wydaniu. Zasady…

Etap nie tylko najdłuższy, czyli śladami historii

Etap nie tylko najdłuższy, czyli śladami historii

250: Tyle mierzyły dwa najdłuższe etapy w historii Wyścigu Pokoju. W 1963 roku peleton jechał z Bydgoszczy do Warszawy, a w 1969 roku z Wałbrzycha do Wrocławia. Piotr Ejsmont, NAJ szybsze, wolniejsze, dłuższe, krótsze, „SZOSA Magazyn Pasjonatów Kolarstwa”, Nr 3-2017, s. 76 Wałbrzych-Wrocław? Może dałoby się odtworzyć trasę tego etapu? W najkrótszym wariancie to ledwie kilkadziesiąt kilometrów. Ciekawe więc, którędy jechali?…

Moja Najcudowniejsza Małżonka, czyli everesting na Malcie

Moja Najcudowniejsza Małżonka, czyli everesting na Malcie

Dziwny ten everesting. Myślałem, że jeśli uda się raz to odhaczę życiowy cel i nie pomyślę nawet o powtórce. Tym bardziej byłem tego pewien podczas pierwszej próby i zaraz po niej. Niestety zaglądam czasami na https://everesting.cc/ a tam – system motywacyjny. Dodatkowe odznaki do zdobycia – everesting na podjeździe gruntowym, ikonicznym, odpowiednio stromym, położonym w mieście. Niczym w programach lojalnościowych jakiejś…

Stąd jestem, czyli everesting po raz pierwszy

Stąd jestem, czyli everesting po raz pierwszy

Everesting kusił mnie od dłuższego czasu dzięki Piotrowi Kłoczkowskiemu – pierwszemu pogromcy tego wyzwania w Polsce. W 2015 na liście zawodników startujących w supermaratnie szosowym Liczyrzepa przeczytałem jego „notkę biograficzną” i pomyślałem, że to mogłoby być coś dla mnie. Zasmakowałem odrobinki everestingu towarzysząc Piotrowi na kilku rundach podczas jego trzeciego everestingu w Zachełmiu (https://www.strava.com/activities/1539854366). Brakowało tylko konkretnego impulsu żeby odważyć się…

Islandia 2000 – część I

Islandia 2000 – część I

Mogę powiedzieć, że ten blog ma o 20 lat więcej niż ma. Tylko że na początku był czarnym kołonotatnikiem w kratkę (dokładniej: Brulionem na spirali A6 200 kartkowym, w kratkę). 200 kartek pomieściło relacje z 3 wakacyjnych wyjazdów rowerowych z lat 2000 – 2003, a pierwsza relacja zaczyna się tak: 15.07.2000 Wyruszam tak, jak planowałem – 15. lipca. 18:22 – mama…